23 stycznia 2013

Ekhem

Jest w moim życiu kilkoro osób, za których poszłabym w ogień.
Nie ważne kto to, ważne że są niesamowici.
Nie ze względu na wygląd, chociaż są piękni, nie ze względu na umysły, choć są wyjątkowo 
inteligentni i posiadają mnóstwo wiedzy, nie ze względu na charaktery którymi mnie urzekają.
Są niesamowici bo są przy mnie w trudnych chwilach.
Czasami wydaje mi się, że nie ma przy mnie nikogo, lecz to tylko złudzenie.
Oni zazwyczaj wtedy idą do mnie, żeby po prostu być.
W najgorszych momentach, nie siedzę na blogu i nie wylewam swoich żali, tylko słucham ich głosów.
Zawsze pomagają. Krzyczą i rozkazują, ja się denerwuję a potem wychodzi że mieli racje.
Nie jest ich wielu, jest dokładnie... 3.
3 wyjątkowych za których oddam wszystko co mam, bo oni zrobiliby dokładnie to samo.
Na razie podziękuję tutaj, bo jesteście na chwilę obecną daleko.
Ale gdy tylko was spotkam... Wiecie co zrobię :)

DZIĘKUJĘ za to, że jesteście. 

18 stycznia 2013

Nie zwariuj

Źle ze mną, zaś.
Czemu? Nadal ranię, choć tak bardzo się staram.
Tylko, że starania się nie liczą - efekty się liczą.
Co z tego, że efektów mojej pracy nie widać.
Nawet gdyby było widać, to ludzie już na tyle mnie nienawidzą, że i tak efektów nikt by nie docenił.
Ach, co ja piszę i jak ja piszę.
Sama nie wiem. Nie jestem polonistką, humanistka ze mnie nijaka.
Wolę matematykę i to niej się poświęcam.
Kursy się zaczęły.
Czekam na zeszyty z projektu :)
Się nie mogę doczekać zdjęcia poprzedniej grupy (będzie na okładkach zeszytów).
Co się zmieniło u mnie...(?)
Jak zwykle, bardzo wiele. Powinnam mieć ksywkę kameleon.
Znów zmieniłam teorię, którą kieruję się w życiu...
W sumie nie warto o niej pisać.
Zaś jestem smutna, rozbita i "ta niedobra".
No jestem zła.
Jestem też zmęczona i zła.
Z moim sercem jest ok, chociaż wada stopniowo się pogarsza.
Stopniowo się pogarsza, a ja dużo gorzej się czuję.
Serce mam w złym stanie, z perspektywy fizycznej jak i psychicznej.
Dodatkowo dowiedziałam się, że mam anemię -_-
Oprócz tego, tak jak sobie wymyśliłam, w fotografii działam już solo.
Robię sesje znajomym tak ot, ja sama.
Tak wolę, myślę, że powinnam liczyć tylko na siebie...
Skoro nikt nie liczy na mnie, to pewnie i ja nie mam prawa na nikogo liczyć.
Potrzebuję czegoś, sama nie wiem czego.
Chyba wymiany serca, wraz z osobowością...

ALE PYTANIE MAM.
CZY AŻ TAK BARDZO NA NIC NIE ZASŁUGUJĘ?
DLACZEGO KAŻDY MA MNIE GDZIEŚ...?!
TAKA ZŁA JESTEM?
OK, ALE INNI, GORSI, MAJĄ KOGOŚ BLISKIEGO!
JA NIE...
JESTEM WREDNA BO SAMA NIKOGO NIE MAM!

Nie, nie usprawiedliwia to mojego zachowania.
Tak często mam ochotę to wykrzyczeć...