25 lipca 2013

Nie wiem co tu napisać. Po prostu jest ze mną źle!

Czasami piszę moim bliskim, znajomym, że wszystko u mnie w porządku.
Ach, jak często kłamię...
Nic nie jest w porządku..!
Dziś pierwszy raz od jakiegoś czasu nie widzę oczu tego, który
daje mi szczęście od "jakiegoś czasu"...
Pierwszy raz od dłuższego czasu siedzę sama w domu, przy szklance herbaty w taki upał (!!)
i zastanawiam się jak znaleźć sens. Zastanawiam się czy przypadkiem już nie zwariowałam.

Oglądam stare zdjęcia na których jest ten, który pokazał mi szaleństwo, i nie mam
żadnych uczuć, nie czuję rozczarowania, żalu, goryczy, smutku, radości, podniecenia...
Przeglądam je beznamiętnie, jak gdyby nie miały nic wspólnego ze mną...
A może nie mają?
Może te pół roku temu to nie byłam ja... Może to było moje ciało, lecz duch
całkowicie inny, może coś mnie opętało...
Słucham znów smutnych piosenek i zastanawiam się teraz co ja tutaj robię...
Może powinnam być w innym mieście, z innymi ludźmi?
Dlaczego o tym wszystkim myślę...
Po co komu takie durne myśli prowadzące donikąd.

Myślę nad tym kim jestem, kim byłam a kim będę lub mogę być...

Kim byłam?
Zagubioną we mgle dziewczynką, której coś lepszego niż monochromatyczny świat
pokazał pewny czarny duch w postaci pewnego chłopaka...

Kim jestem?
Zagubioną nastolatką która szuka szczęścia goniąc na oślep za marzeniami.

Kim będę?
Tego nie wiem, ale na pewno nie będę kobietą która potrzebuje majątku by widzieć sens w życiu.
Dążę, aby taką nie być...

Kim mogę być?
Mogę być szaraczkiem, lub wyjątkową osobowością która roziskrzy ileś tam nastoletnich duszy
i zmotywuje do działania...


A teraz błagam, niech mi ktoś napisze że rozterki egzystencjalne na poziomie "high"
są normalne w tym wieku i nikomu nie ryję tym dekla.







Po co komu myśli prowadzące donikąd?!
Kolejna myśl tego typu to: ta notka nie ma sensu. Ale pieprzyć to. Po prostu muszę po marudzić. 

11 lipca 2013

Cisza...

Witaj nieznajomy...
Nie wiem ile masz lat, a tym bardziej jak Ci na imię.
Ale chce Ci opowiedzieć historię która nie pozwala mi ostatnimi czasy zasnąć...

Zakochałeś się kiedyś w kimś kto szaleńczo zakochał się w Tobie?

Tak? Nie? Nie ważne, czytaj dalej jeżeli masz czas = bo ochota skoro tu jesteś to pewnie jest.

Ja zakochałam się w kimś, kto właśnie w taki sposób zakochał się we mnie.
Trwaliśmy prawie dwa lata.
Dwa lata pełne kłótni, radości, rozczarowań i słodkości...
Dwa lata w którym ani jednego dnia NIE ŻAŁUJĘ.
Cenię każdą chwilę którą przeżyłam. Każda z nich wiele mnie nauczyła.

Teraz jestem chyba kimś innym, człowiekiem wyzutym z uczuć...


___________________________________________________________
Mam zamiar kupić nowy aparat i rozpocząć nowy projekt.
365 dni w którym będę robiła zdjęcia, a wieczorem wybierała jedno kluczowe.

Wszystkie zdjęcia zamieszczane będą tutaj.



Nie wiem co napisać.
Przepraszam wszystkich, szczególnie kilka osób. One już wiedzą, że to dla nich.