10 listopada 2013

Niepewność.

Ale ja się tutaj ostatnio często pojawiam :o
Odstęp między tą a poprzednią notką wynosi 3 dni.
Ale mam powód by napisać...
Chce wreszcie z siebie wszystko wyrzucić, zapisać to sobie gdzieś i wrócić do tego za jakiś czas, przeczytać, powiedzieć sobie że byłam bardzo głupia i uśmiechnąć się.


Rozpaczliwie łapie dobre myśli.
Chce zniknąć, rozpłynąć się, zmienić w cokolwiek innego co nie odczuwa...
Jest źle. Nie, jest fatalnie. Jest najgorzej.
Nie mam gruntu pod stopami. To co dawało mi siłę i energię ulotniło się jak kamfora.
Jestem pusta od środka, nie odczuwam już nic...
Kompletna pustka.
Jego słowa: że nie jest pewny mnie, że jego szczęście przy mnie jest wątpliwe, że chce zerwać, że tak myślał... nie zabiły, lecz rozpierdoliły psychicznie - konkretnie.
Tylko On był mi bliski, tylko On dawał szczęście...
Kocham Go bardziej niż siebie, ale czy Jego to obchodzi? Raczej nie.
W tym problem.
Może przepraszać, ale co to zmieni we mnie. Te słowa pozostaną w pamięci
i będą obecne we mnie, nawet gdy razem doczekamy się wnuków.
Już zawsze będę się zastanawiała, czy On na pewno mnie kocha i czy chce ze mną być..
Zawsze będzie strach, tak jak był z poprzednim.
Gdyby kochał to nie miałby wątpliwości, że poradzimy sobie z problemami. Walczył by a nie uciekał.
...
Paweł, cholera.
Powtarzasz wciąż słowa: "kocham Cię" - lecz one, z twoich ust, straciły już dla mnie na wartości.
Co mam o Tobie teraz myśleć... Powiedz mi sam, bo chyba tylko Ty znasz lek na ten ból.
Powiedz mi kim mam dla Ciebie być, jaka mam być i czy mnie pokochasz...

Chociaż...
Czy ja tego jeszcze chce... Czy ja chce, żebyś mnie kochał?!
Tego też nie wiem...

7 listopada 2013

Lorem Ipsum.

Od ostatniego czasu, gdy tu pisałam, znów wiele się zmieniło, we mnie jak i w moim otoczeniu.
Od ostatniej opublikowanej notki napisałam dwie robocze, nie wnoszące nic do świata.
Myślałam ostatnio nad tym, dlaczego prowadzę bloga - i nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi na to pytanie.
Rozpoczynając tą notkę, zajrzałam w poprzednie i jak zobaczyłam datę mojej pierwszej notki to zdębiałam.
Pierwsza została opublikowana dokładnie 19 września 2012 roku czyli ponad rok temu ;)
W życiu bym nie pomyślała, że po raz pierwszy tak długo będę prowadzić bloga.
Zawsze byłam mało wytrwała, wszystkie moje plany umierały już zaraz po rozpoczęciu realizacji ich...
Dlatego ten blog jest dla mnie miłym zaskoczeniem.
Wracając do tematu pytania, czytając swoją pierwszą notkę, doszło do mnie, że tego bloga prowadzę tylko i wyłącznie dla siebie.
 To samo powiedziałam mojemu przyjacielowi, (którego pozdrawiam :D) który rozpoczął prowadzenie bloga i już po 2 dniach stwierdził, że go usunie bo "ludzie go nie komentują".
Nie najważniejsze jest komentarze, lecz to, że można zmaterializować swoje myśli
za pomocą klawiatury i ekranu.
Na prawdę sympatycznym uczuciem jest to, towarzyszące przy czytaniu swoich wypocin sprzed roku,
o kompletnych bzdurach, z tamtejszym światopoglądem.
Na początku napisałam, że wiele się zmieniło we mnie jak i w otoczeniu.
We mnie jak zwykle, mieszanka emocji, od tych najgorszych po najlepsze, przenikają się wzajemnie powodując niesamowite wkurwienie światem.
W otoczeniu...
Hah, świat i otoczenie szybko się zmienia. Zmieniają się ludzie, sami w sobie, zmieniają się postacie, zamieniają, z dalekich w bliskich i odwrotnie, zmienia się ich ilość.
Dzisiejszy dzień udowodnił mi, jak szybkie potrafią być zmiany.
Wystarczyło jedno spojrzenie, a za chwilę staliśmy obok siebie i rozmawialiśmy.
Integrujmy się wszyscy i pijmy litry wódki.
Bo jak się teraz patrzę, to kurwa, tylko ona potrafi nas rozluźnić...
W XXI wieku coraz częstszym obrazem jest grupa ludzi grających na telefonach, zamiast rozmawiać.
A alkohol... Nie rozwiązuje problemów? Mleko, woda i soczki też nie...
Ostatnio wpadłam na akcje "Wyloguj się do świata" i na ich oficjalnej stronie zrobiłam sobie test.
Wyszło mi, że jestem uzależniona od komputera.
Pieprzyć to.
Dobrze mi z tym.
Tak jak z Nim, papierosami, alkoholem, muzyką i telefonem.
Myślałam, że o wieleee więcej tutaj napiszę.
Ale dziś nie napiszę już nic więcej. Jestem zmęczona.
Peace...