9 lutego 2014

Α i Ω

Jacob Hornberger: 
"Jeśli nie wolno ci wybrać źle i nieod­po­wie­dzial­nie, nie jesteś wolny".





Nie angażuje się we własne życie.
Nie biorę losu we własne ręce, nie jestem jego kowalem.
Pozostawiam wszystko bez opieki.
Nie dbam o nic.
Po prostu egzystuje i przyglądam się wciąż.
Ludziom, wydarzeniom, słucham a potem to oceniam chociaż nie wypada.
I kuszą.
Ludzie, wydarzenia.
Ludzie - by stać się tacy jak oni - by stać się szarą masą.
Wydarzenia - by to samo przeżyć samemu. By poczuć te emocje.
Ale jednak coś trzyma mnie w tym samym miejscu od dawna, coś nie pozwala zrobić kroku.
Niepewność przed błędem, porażką.
Gdy popełnię błąd, wtedy nie ja będę zawiedziona, tylko moi najbliżsi, którzy znów tracą do mnie zaufanie.
Ja do nich już go nie mam, zawiedli a ja jestem strasznie pamiętliwa.
Nie jestem wolna, bo gdy chce już zrobić krok naprzód wtedy dobiega do mnie myśl - co inni powiedzą?
Kim się stane w ich oczach jak nie wyjdzie, a potem pojawiają się Oni,
w czystej postaci i mówią, bym się zastanowiła porządnie.
O! Skoro mowa już o czystej, to tylko ona czasami pomaga, woda ognista, by zapomnieć o problemach.
To chwilowe, ale dobre i tyle, przestać przez moment czuć się jak życiowy nieudacznik, który nic w życiu nie zrobił, nic nie osiągnął a dodatkowo nie ma wsparcia bo najbliżsi go albo nie widzą, albo ograniczają.

Mam jedną osobę, która mi ufa, która kocha i która szanuje moje decyzje.
A dla nie jest kimś znacznie więcej niż człowiekiem.
Jest duchem idealnym, alfą i omegą mego świata.
Jak każdy popełnia błędy, ale one nie mają większego wpływu na moją opinię o niej.
Ta osoba jest piękna i z ciała jak i duszy.
Ciało przyciąga, a charakter pozwala pozostać.
To ideał.
Ideał dosłownie.