31 maja 2014

The first day.

Cierpię - milcząc. 
To najgorsza z możliwych opcji.
A jednak żyłam nią, przez tyle lat.

Za każdym razem pisząc tu notkę, mam ogrom motywacji do zmiany siebie, wierzę że tym razem się uda.
A wychodzi jak zwykle.
I dziś tak jest.
Chce zmienić siebie, całe swoje życie.
Z ofiary stać się zwycięzcą.

Nie chce żyć jak dotąd, poniżana, przez najbliższych.
Nie chce żyć ze strachem, że ktoś z nich może odejść.
Ranią, ale kocham ich najmocniej jak mogę, moim słabym sercem.
Zakazują tego czego bym chciała, nakazując to, czego nie chce nikt.
Aloję się. Że jeżeli coś zmienię, reszta też się zmieni. Stracę stary świat, wszystko runie.
Jeżeli będzie gorzej? Nie będzie gorzej. Ale jeżeli ja się nie dostosuję?
Może chce lepszego świata, ale sama nie będę potrafiła w nim żyć?
Jestem zbyt poraniona, żeby teraz o tym myśleć.
Musze posklejać się do kupy i przestać wreszcie być pieprzonym niedoszłym samobójcą. . .