1 kwietnia 2016

Fast choice

Generalnie otrzeźwiałam. Wieloletnie upokorzenia zostawiły na mojej psychice dużo blizn, mimo tego wciąż potrafię odczuwać. Jeszcze kilka miesięcy temu nie mogłam uporządkować swoich myśli a gubiąc się w nich czułam się jak dzikie zwierze. Kierowały mną tylko instynkty. Dziś wiem, że człowiek nawet bardzo potłuczony może odnaleźć w sobie cząstkę radości, miłości i empatii. Kiedyś nienawidziłam braku uczuć w sobie, czułam się pusta, bezwartościowa. Teraz wydaje mi się, że ten stan nie był taki zły, że to był całkiem dobry okres mojego życia. Mogłam na spokojnie zastanowić się czego w życiu pragnę, bez wszelkich impulsów poukładać sobie w głowie plan na nowe, własne życie, Teraz jak na złość odczuwam za dużo. Czuje się osaczona ludźmi. Ich problemy wsiąkają we mnie, gotują się
a w następstwie ja pluje żółcią. Mimo obecnego stanu rzeczy nie potrafię tego przerwać, czuję, że jestem tu po to, żeby pomagać. Że to właśnie moja misja, wrodzona empatia pozwala mi na ratowanie ludzkich dusz. Czuję się jak super bohaterka, poświęcam siebie żeby ocalić inne istoty. Wiem, że każdy ma swoja wartość i każdy zasługuje na kolejną szansę. Nie ma ludzi złych, bo nikt nie rodzi się zły, są tylko błędne decyzje i drogi. Natura ludzka każe nam kochać, każe nam znaleźć kogoś, dzięki któremu będziemy się mogli poczuć kochani. Ona podpowiada nam dobro. Ludzie są niesamowici, gdy przebaczają, gdy potrafią okazać pozytywne uczucia w stosunku do podłych. Na własnej skórze odczułam, że nie jest to łatwe, ale jest wykonalne. Gdy w samym sobie widzi się światło łatwiej jest poruszyć a nawet zburzyć mur dzielący dwie jednostki. Wciąż nie potrafię zrozumieć jednej rzeczy - dlaczego ludzie tak często starają się udawać obojętnych, egoistycznych, raniąc innych a zarazem samych siebie. Zdarza się, że nie widzimy nic fajnego
w dzieleniu się dobrem, gorzkniejemy, co jest jedną z najgorszych tortur dla ducha. Chyba zgorzkniałam, zrobiłam sobie tą krzywdę, nieświadomie, lecz z pasją. Robiłam to sobie z ogromną przyjemnością, z radością wmawiałam sobie, że świat jest okrutny. Niepotrzebnie.
Życie kopiąc w zakończenie kręgosłupa przypomina, że jest takie, jakie samo sobie stworzymy.
Nasz świat zależy od tego, jak go sobie sami wykreujemy, ile z siebie damy, z jakimi ludźmi będziemy go przemierzać. Zadanie nie polega jednak na tym, żeby zatrzymywać przy sobie osoby które uważamy za 'fajne' lecz by poznawać historię wszystkich, wspierać się wzajemnie.

Życzę sobie żeby te myśli nigdy nie umknęły, żebym zawsze wiedziała jak mam działać.

"(…) może zbyt często lubimy wszytko zwalać na jakąś, no, siłę wyższą, która nam uniemożliwia to czy owo… podczas gdy wiele rzeczy, a już na pewno to, jacy jesteśmy, zależy głównie od nas samych."
— Małgorzata Musierowicz


Brak komentarzy: