7 października 2018

Niektorzy

Niektórzy ludzie od narodzin aż do śmierci domagają się miłości, akceptacji, szacunku i zrozumienia. Nie dlatego, że chcą mieć tego nadmiar i są w swoich oczach najważniejsi, ale dlatego, że zasługują na choćby namiastkę tych uczuć a ich nie dostają.
Należę do tej grupy ludzi. Całe życie muszę się prosić o cokolwiek. Czy wina leży we mnie? Możliwe. Ale możliwe też jest to, że otaczam się niewłaściwymi ludźmi.
Dobór towarzystwa jest kluczowym elementem w ukształtowaniu swojego 'ja'.
Moim problemem od zawsze jest niska samoocena, jeszcze nikt nie był na tyle skuteczny w swoich poczynaniach by mi ją podnieść. Dlatego się krzywdzę.